Z tego tekstu dowiesz się:
• Jakie zaplecze wystarczy do produkcji własnej
• Jaka skala działania daje zyski
• Do kogo kierować ofertę
• Gdzie szukać niszy rynkowej
 
Najczęściej, gdy myślimy o produkcji, do głowy przychodzą nam wielkie firmy i fabryki. Zatem czy produkcja własna to dochodowy biznes? Co potrzeba do założenia własnej firmy? Jak zmieścić zakład produkcyjny w salonie? Zobacz, na co warto postawić!

Mit: Do produkcji potrzebna jest fabryka 

 
Firma produkcyjna nie musi być wielką wytwórnią. W ciągu ostatnich ośmiu lat małe przedsiębiorstwa w Polsce przekroczyły liczbę 1,84 miliona, a na każde 1000 mieszkańców przypada ich 48. Niewielka pracownia lub domowe zacisze pozwalają tworzyć „mikrofaktury”, które, w odróżnieniu od manufaktur, charakteryzuje pasja tworzenia. Ale są one też metodą na potencjalny zarobek, ponieważ obroty rynku produkcji osiągają wynik 124,9 mld zł, co daje wzrost o 34,7% w porównaniu z rokiem 2010. Do rozpoczęcia produkcji wystarczy zmysł kreatywności i zacięcie manualne. Wymagane środki na materiały oraz stworzenie zaplecza to wydatek rzędu 20–30 tys. zł plus 1000–3000 zł na czynsz w przypadku wynajmu. Warto poszukać odpowiedniej niszy rynkowej dla swojej firmy. Jednym z najbardziej pożądanych zajęć jest… krawiectwo. Oprócz posiadania zmysłu do szycia wymaga ono umiejętności oraz znajomości trendów, fasonów, doboru materiałów. Zajęcie się poprawkami krawieckimi to początkowy zysk w wysokości 2500 zł, ale wyspecjalizowana trzyosobowa pracownia może śmiało liczyć na zlecenia warte 5000 zł za szyty na miarę garnitur, 550 zł za koszulę lub 300 za kaszkiet .

Mit: Mała firma to małe zarobki 

 
Nawet zaczynając na małą skalę, można oczekiwać szybkiego wzrostu wartości interesu. Właściciel firmy Woźniak zaczynał od wynajęcia starego budynku w byłym pegeerze i sprzedaży z bagażnika poloneza. Dziś dysponuje flotą 250 ciężarówek, a jego przedsiębiorstwo wytwarza dziennie 7–8 mln… jaj. Trudno jednak oczekiwać, że w środku miasta powstanie ogromna ferma drobiu, ale jest to doskonały rynek zbytu, czego przykładem może być Hala Mirowska, w której można znaleźć jajka w cenie nawet 5 zł/szt. Ta wartość może wydawać się zaskakująca, ale ich producent – marka Gotek – zwykle gości na stołach wielu, utytułowanych gwiazdkami Michelin, zachodnich restauracji. Co czyni z kur, które można kupić za 10–20 zł, prawdziwie złoty interes.
 

Mit: Sprzedaż tylko wśród znajomych lub na straganie

 
Czy sprzedaż straganowa to jedyna opcja dla osób zajmujących się produkcją? Nieporównywalnie większe możliwości i dostęp do potencjalnej grupy nabywców daje korzystanie z portali branżowych. O ile oferowanie owoców swojej produkcji na etsy.com to zadanie wymagające przebicia się przez grupę 900 tys. konkurentów, o tyle warto z powodzeniem zaistnieć na rodzimych portalach, choćby wśród 260 tys. fanów Pakamery lub Decobazaaru. Inspirację do projektów można znaleźć za pomocą aplikacji Pinterest, używanej przez blisko dwie trzecie z 200 mln jej użytkowników do poznawania nowych marek, których trudno szukać w innych miejscach . Pomocny w linkowaniu do naszej strony lub profilu firmowego okaże się Reddit z bazą 174 mln członków. A jeśli pragniemy docierać do blogosfery, warto wykorzystać mechanizm Tumbira i jego potencjał 420 mln odsłon w miesiącu. Co ciekawe, ostatni przykład sam jest mikrofirmą, która zatrudnia zaledwie 10 osób.
 

Mit: Interesy nie są dla dzieci

 
Rynek produktów dziecięcych jest wart 10 mld zł . W głównej mierze dotyczy to zabawek lub artykułów higienicznych, ale na misiach i pieluchach nie kończą się pomysły na produkcję… Wielu dzisiejszych rodziców widzi swoje dzieci jak pomniejszone wersje samych siebie i poszukuje dla nich produktów, z jakich sami by korzystali, ale w pomniejszonej skali. Takim kierunkiem rozwoju inspirują się Hultaj Polski lub Czesiociuch. Dorosłe wersje dziecięcych produktów szczególnie trafiają w gust nowoczesnych rodzin, ale warto wykorzystać modę na retro trendy i zająć się wytwarzaniem klasycznych rzeczy dla najmłodszych. Ręcznie szyte lub szydełkowane lalki, na których możemy zarobić nie mniej niż 200 zł, generują wydatek rzędu zaledwie 5–15 zł za motek wełny.
 

Mit: Szkoda czasu na niszowe trendy

 
Warto korzystać z możliwości, jakie daje łączenie stylu z użytecznością. Niezwykle inspirujące mogą okazać się subkultury. Hipsterzy uwielbiają nietuzinkowe gadżety, więc potrafią wydać 250 zł na drewniane okulary  lub 1500 zł na zegarek z filcu. Steampunkowcy z kolei docenią chronometr z przezroczystą kopertą, przez którą widać elementy mechanizmu. Nie będzie zatem mydleniem oczu fakt, że dobra firma powinna wykorzystywać niszowe trendy. Świetnie korzystają z tego właścicielki Ministerstwa Dobrego Mydła, które zarabiają nie tylko dzięki pasji, ale przede wszystkim modzie na naturalne kosmetyki. I co ważne, nie musimy się obawiać, że nasze niszowe produkty dotrą tylko do wielkomiejskich bywalców. W dobie internetu każdy chce być na czasie, dlaczego więc mu tego nie ułatwić, przy okazji na tym zarabiając. :) 
 

Produkcja końcowa

 
Największą zaletą firmy zajmującej się produkcją własną są niskie koszty początkowe, jakich wymaga stworzenie zaplecza i materiałów. Co za tym idzie, działanie na niewielką skalę nie musi być tożsame z niskim zyskiem. Na rynku nie brakuje przykładów przedsiębiorstw, które bazując na dobrze prosperującej domowej produkcji, generują pokaźne dochody. Warto odszukać odpowiednią grupę odbiorców i wykorzystać nisze rynkowe. Szczególnie teraz, gdy modne są nietuzinkowe trendy. 
Dlatego załóż firmę z mBankiem, by poczuć radość z bycia własnym szefem.
 
Źródła: forbes.pl; noizz.pl; innpoland.pl; business.pinterest.com; rp.pl; plantwear.pl; drobinyczasu.pl